Kategorie: Wszystkie | polityka
RSS
piątek, 24 lutego 2012
Zarobki atrapy żebraczki kontra twoje

 

Ile zarabiają żebracy? Tyle zarabia nic się nie ruszająca atrapa cyganki umiejscowiona w centrum Warszawy. Założę się, że śpiewające dzieci, lub matki z dzieckiem w tramwajach mają jeszcze lepsze osiągi... ale nie da się tego sprawdzić atrapą ;<

 

3 godziny = 62 zł. Wychodzi 20 zł na godzinę... Pomnożone przez 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu i 4 tygodnie w miesiącu daje 3200zł. I co, było studiować?

środa, 15 lutego 2012
Po kłótni z telewizorem...
Dzis rano widzialem na tvn24 wywiad z łebkiem z rządu na temat podniesienia wieku emerytalnego. Poziom bullshitu, jaki z niego wypływał był tak duży, że w pewnym momencie zacząłem się spierać z telewizorem.
Spór z telewizorem jest nieco bezskuteczny, więc przeniosę go tutaj:

Podstawowa teza dotyczyła kwestii tego, że wg. przedstawionej tabelki, za 30 lat bedzie tyle samo ludzi pracujących, co emerytów. Teza niepozbawiona racji, ale wnioski, jakie ów człek wynosi z tej tabelki to bzdura do kwadratu. Czemu mianowicie, należy system, w którym zabiera się pracującym, a oddaje emerytom, wciąż utrzymywać? Przecież z samej tabelki jasno wynika, ze w kolejnych latach stosunek, jaki jeszcze teraz mamy sie odwroci - będzie więcej emerytów niż pracujących. Nawet jeśli zwiększy wiek emerytalny, to tendencja pozostanie.
Co więcej - można z tej tabelki wyczytać, jakie to beda kwoty. Jeśli założymy, że składka pozostanie na poziomie aktualnym (18% ?), to emerytury albo beda wynosić 18% sredniej krajowej... Albo bedziemy generować gigantyczną dziurę budżetową żeby to zmienić. A na to nas nie stać.
Średnia krajowa to jakos 3400 zł dzisiaj... Jeśli założymy, że podobnie będzie w momencie wyrównania liczby emerytów i pracujących... Gdyby każdy ówczesny emeryt dostawał identyczną emeryturę, wynosiłaby ona 664 zl. To kwota absolutnie niewystarczajaca, a nie liczy ona faktu zżerania grubej części składek przez urzędasów z jaśnie nam panującego zusu.
A z kolejnymi latami ta kwota bedzie malala, bo tendencja pozostanie. Od dwudziestu, trzydziestu lat Polska jest krajem rozwiniętym. Oznacza to coraz mniej urodzeń, a coraz dłuższy czas życia. Nie można zmuszać ludzi do rozmnażania wbrew ich woli, tak jak i nie można im kazać umierać przed emeryturą! Jakie jest zatem rozwiazanie?

Mozemy jedynie rozwalić ten system, zanim on sam się nie roztyje i spowoduje kryzys wielką literą pisany, przy ktorym bańka, ktora możemy przeżywać dziś jest niczym. Musimy wreszcie zostawic ten system, który był pisany pod kątem Polski z lat pięćdziesiątych, gdy przyrost naturalny był najwyższy w Europie. Ten system wtedy działał, dziś już nie możę i im dłużej będziemy go ciągnąć, tym gorsze skutki będą zarówno pozostania przy nim, jak i zmiany na odpowiadający aktualnej strukturze społeczeństwa.
Ludzie żyją dłużej, mogą zatem pracować dłużej. Skoro tak, to moga również zamiast oddawać wszystkie pieniądze emerytom - odkładać je na oprocentowanych kontach. Zakładając dzisiejszą średnią oraz 18%, wychodzi nam 40*12*664= 318720 zł. Biorąc pod uwagę również, że jest to konto oprocentowane... Wychodzi całkiem dobra sumka.
A co się dzieje w obecnym systemie, gdy nasz krewny umrze przed osiągnięciem wieku emerytalnego? Nic. Kasy nie ma, bo nie była odkładana. W tym systemie zaś, pieniądze mogłyby być normalnie dziedziczone przez krewnych - i zwiększałyby ich emerytury. W 2-3 pokolenia nagle okazałoby się, że nasze państwo jednak stać na społeczeństwo w większości na emeryturze.

Niestety, koszta przejścia na ten system byłyby spore... Wszyscy dzisiejsi emeryci, oraz ci, co by przeszli na emeryturę aż do roku, gdy dzisiejsi 25-latkowie na nią przeszli musieliby być opłacani z budżetu państwa. Kwota to ogromna, ale nieporównywalna ze status quo, gdzie wszyscy płacą dużo, otrzymują mało, a jeśli zginą, to urząd zaciera ręcę, bo ma mniej osób do utrzymania.

Potem był fragment sprawozdania Tuska, w którym powiedział, że jeśli nie podniosą wieku emerytalnego, to byliby zmuszeni do podniesienia Vatu o 8%, zwiększenia składki emerytalnej, albo zmniejszenia emerytur o połowę. Bo taki mamy system.

Otóż to. Taki mamy system. I od jego zmiany powinniśmy zaczynać, bo wszystkie groźby się spełnią.
piątek, 09 września 2011
Nie pomagajmy dzieciom z Afryki!
Mocny tytuł, co nie? Natchnely mnie na ten temat ostatnie doniesienia o suszy i o ilości ofiar, jakie mogą umrzeć w tegorocznej suszy. Fundacje prześcigają się w zbiórkach pieniędzy na zorganizowanie dostaw wody, leków, żywności i ubrań.
A nie myślą nawet przez chwilę, jakie to ma skutki! Afrykańczycy żyją z darów pierwszego świata już prawie pół wieku. Żyją na granicy śmierci głodowej, nie robiąc absolutnie NIC żeby z tego stanu się wyrwać. Jak ci cyganie żebrzący w komunikacji miejskiej, żyją z dnia na dzień, oskarżając o swój stan nas, warunki klimatyczne, przeszłość, perspektywy oraz polityków. A co mu niby im zrobiliśmy? Wychowalismy ich, że bie ważne, co się.stanie, zawsze dostaną od nas jakieś ochlapy!
Polska Akcja Humanitarna zaraz zbierze kilkaset tysięcy złotych i wyda je na wodę, która przez Somalijczykow będzie wypita po czym wypocona, wypluta lub wysikana. A następnego dnia Somalijczycy znowu będą spragnieni. Te pieniadze się marnują!

Oni nie potrzebuja jedzenia albo wody! Oni potrzebują cholernej pracy! Nauczyć się muszą zarabiać na siebie i mieć czym zapłacić za artykuły spożywcze, które importuja. Głupie Nike otwierając w Addis Abebie fabrykę sznurowek i płacąc im miskę ryżu za dzien pracy lepiej się przysluzy narodowi chodzących szkieletów niż wszystkie europejskie fundacje stawiające im obiad raz na 2 miesiące.

Przestańcie wspierać akcje humanitarne, bo tylko krzywdzicie tych ludzi!
środa, 15 czerwca 2011
Uroki i cienie zakładania działalności gospodarczej
Haha, dawno tu nie pisałem. Ot tak, kilka rzeczy wyjaśnię :3

W zeszłym roku, od marca konkretniej, play zamknął pode mną punkt, w którym pracowałem i wylądowałem na bruku. Trochę niemiło, ale cóż, życie. Przynajmniej dostałem odprawę :3

Zastanawiając się, co dalej, skontaktowałem się z paszczakiem. Kto wie, kto to, ten wie - ziom z liceum, z którym mamy razem milion pomysłów na minutę, które zwykle kończą się schlaniem w trupa i zapomnieniem wszystkich tych pomysłów - tym razem jednak coś oprócz kaca i bezpowrotnej utraty części szarych komórek, wpadliśmy na genialny pomysł, w którym mieliśmy obopólny udział w zyskach - zostałem zarejestrowanym bezrobotnym, abym miał możliwość złożenia wniosku o dofinansowanie rozpoczęcia działalności gospodarczej.

Po pół roku pierdolenia ze wszystkimi możliwymi urzędami, noszeniem papierków od okienka do okienka i spędzeniu kilku radosnych poranków na totalne się zdołowanie poziomem moich współbezrobotnych, udało się - złożony po raz trzeci w październiku wniosek, został w listopadzie zaakceptowany, a w grudniu dostałem przelew na założenie działalności.

Zostałem byznesmenem :D CEO firmy pozycjonującej, FTW!

Jakie z tego wnioski?

- Po pierwsze - gdybym wiedział, przez co trzeba przejść, prawdopodobnie bym zrezygnował. Ale się cieszę, że całe bieganie po urzędach (Urząd Gminy w Izabelinie, Urząd Gminy Żoliborz po trzy razy, urząd statystyczny i urząd skarbowy po dwa razy oraz nie wiem ile razu urząd pracy na ciołka), płaszczenie się przed urzędasami, psychologiczne planowanie, jaki mam być przed każdym z urzędników, chroniczny brak kasy, tłumaczenie się przed jednym urzędasem, czemu drugi urzędas się pomylił... ech... Zmarnowałem mnóstwo zdrowia, ale było warto.
-Jeśli sami chcielibyście pójść moją drogą - od razu powiem, że 2010 to był ostatni rok łatwego otrzymania tej kasy. Teraz jest trudniej. Dużo. Jeśli chcecie otrzymać sześciokrotność średniej krajowej (czyli dziś ponad 20 kafli), to przygotujcie wcześniej co najmniej dwa razy tyle na czas oczekiwania na wniosek.

Bo zdaniem urzędu pracy, bezrobotny nie może podjąć żadnej pracy w czasie oczekiwania na wniosek (u mnie to było ponad pół roku). Mamy przeżyć za zasiłek (jakieś 400 zł? Chyba mniej...). Na pytanie zadane konsultantce "co mam jeść", odpowiedziała, że mogę żyć z zarobków na giełdzie, za wynajem mieszkania... srsly :)

- Ale mimo tego, polecam każdemu założenie firmy :) wcale nie przeszkadza to w zatrudnieniu, nawet niektórym pracodawcom to odpowiada... Ale jak zakładacie, pomyślcie, żeby zrobić to za granicą. Londyn jest dość tani. Bo u nas będziecie płacić 300 zł składek za miesiąc, a później prawie 900 zł! A jak przejdziecie na emeryture, dostaniecie ją mniejszą, niż składki, które płaciliście ;)


wtorek, 25 stycznia 2011
Smoleńsk jest gópi
Od już przeszło 9 miesięcy od katastrofy w Smoleńsku obserwuję pojawienie się dziwnej grupy w mediach, która posiadła wyłączność na plecenie debilizmów na antenach telewizji oraz łamach prasy - są to tzw. rodziny smoleńskie, czyli de facto kilka rozkrzyczanych idiotek oraz Jarosław BRAT NAJWIĘKSZEGO Z PREZYDENTUF Kaczyński. Mają oni bezwzględne prawo do nazywania wszystkich rosyjskimi agentami, mordercami i tym podobne.

Mam dość. Myślałem, że jak ktoś ma żałobę po utracie bliskich, to jest wyciszony. Oni urządzają mordownię na cały kraj, nic dziwnego, że na Facebooku pojawia się grupa, która wzywa do "dnia bez Smoleńska" - żeby choć jednego dnia nie było w prasie zero informacji o raporcie MAK, rodzinach Smoleńskich, prawdopodobieństwu zamachu 10 kwietnia, sposobu odbywania 1 rocznicy katastrofy przez pis (oczywiście, że "jedyna" poszkodowana partia w Polsce, co nie?), o horrendalnym odszkodowaniu, jakie zapłacimy tym pyskatym debilom i tym podobnych newsów. Dość, po prostu dość. 

Ile można eksploatować coś, co was boli! (boli?). Zostawcie to i żyjcie dalej! Sejm nie jest prokuraturą, żeby prowadzić śledztwo! Mamy jedne z najwyższych podatków i paskudny dług publiczny, z tym coś, kurwa, zróbcie!

Raport MAK powinien brzmieć "Samolot się rozbił dlatego, ponieważ spadł".

Koniec! Nie ma!
środa, 01 grudnia 2010
WikiLeaks
W tym tygodniu świat zadrżał z powodu WikiLeaks. Strona ta, reprezentuje misję ludzi, dla których najważniejsza jest przejrzystość działań rządów. Na WikiLeaks pojawiają się na przykład przecieki z operacji wojskowych, które wojskowi woleliby zataić. Zbombardowanie nie tego celu na wojnie z terroryzmem, notatki w sprawie torturowania więźniów i tym podobne smaczki. Aż do niedawna szło to troszkę bez echa, kiedy potężny przeciek z notatek dyplomacji (wywiadu?) Stanów Zjednoczonych został umieszczony na stronie.

No i wybuchła bomba. Gazety na całym świecie przekopywały się przez - do niedawna supertajne - treści, w których można było znaleźć przeróżne tajemnice poliszynela - od pseudonimów przywódców, poprzez "szokujące" informacje, że Gruzini chcieli od nas pomocy w wojnie z ruskimi, aż po odpowiedź na straszliwą zagadkę, czemu Obama nie chciał stawiać tarczy w Polsce. Bomba bardziej jednak wybuchła wśród przywódców - zaczęli oskarżać portal WikiLeaks oraz jego rzecznika, Juliana Assange'a o zdradę i działania terrorystyczne. WikiLeaks przeżyło oblężenie hakerów na usługach rządowych (już nawet nie wiadomo, jakiego rządu), a sam Assange jest ścigany przez Interpol. Ale dlaczego?

Czy te informacje nie powinny raczej... spowodować wstydu naszych przywódców? Nie powinni oni przeprosić? Zamiast tego, wykorzystują wszystkie znane sobie środki do uciszenia głosu, który po prostu mówi nam, co oni zrobili, robią i mają ochotę zrobić. Czy przejrzystość jest takim koszmarem dla rządzących, że zaprzęga się siły specjalne, żeby ją wymazać?

Może kiedyś będziemy mieszkać na świecie, gdzie demokratycznie wybrana osoba będzie zachowywać się odpowiedzialnie w stosunku do stanowiska. Na razie jest dupa. Przywódcy "demokratów" w USA rzucają się, jak wściekłe psy w klatce, wszyscy organizują nagonkę na kogoś, kto nam powiedział, co oni robią. Zadaniem przywódców powinno być nie ściganie Assange'a, ale spowodowanie, żeby nie miał czego tam wklejać.
czwartek, 18 listopada 2010
Korwiniści
Plaga naszego internetu, korwiniści, to zwolennicy pewnego pana w muszce o dość nietypowych poglądach: ma liberalne poglądy na temat gospodarki, a faszystowskie w sprawach społecznych, będąc jednocześnie monarchistą i zapalonym graczem w brydża. Charakteryzuje się przy tym dość dziwną skłonnością do przepychania swoich poglądów, gdzie tylko się da z wielką pomocą swoich fanatyków - Korwinistów.

Na przykład, rzeczony JKM upodobał sobie kandydowanie do wszystkich możliwych wyborów pod swoimi hasłami gospodarczymi. Cne to, ale czy rzeczywiście? Przecież prezydent miasta, nawet stołecznego nie ma możliwości np. zniesienia wszelkich podatków, co JKM głosi przy każdej okazji? Równie dobrze mógłby żądać od kioskarki sprzedania mu flaszki! A więc czemu to robi? Są trzy opcje:

1. JKM nie wie o tym, że nawet w wypadku wygranych wyborów nie będzie w stanie zrealizować swoich obietnic ze względów formalnych. Jest więc niekompetentnym kandydatem i nie nadaje się do tej funkcji.

2. JKM wie o tym, że nawet w wypadku wygranych nie będzie w stanie zrealizować swoich obietnic ze względów formalnych. Rzuca je tylko po to, żeby ludzie poszli za jego hasłami, których zrealizować nie może (czyli wszystkie niemal gospodarcze), natomiast realizować chce wyłącznie swój faszystowski program społeczny.

3. JKM wie o tym, że nawet w wypadku wygranych nie będzie w stanie zrealizować swoich obietnic ze względów formalnych. Chce jedynie ciepłej posadki na jedną kadencję.

A co zaś z korwinistami? Zachowują się oni identycznie, co ich idol - rzucają słowa programu, byle przepchać. Afiszują się nimi przy byle okazji byle ludzi usłyszeli i zachęceni ciekawymi hasłami gospodarczymi - przyłączyli się do grupy. Jednak - co najciekawsze - korwiniści nigdy nie będą z tobą dyskutować! Chodzi o rzucenie hasełka i ucieczkę. Dowiemy się zaraz, że za Hitlera było lepiej niż dziś i uciekną, zanim ktokolwiek zapyta się co z holokaustem. Albo nazwą wszystkie dotychczasowe rządy lewackimi i nie poczekają na próbę dyskusji o definicji "lewackości". Rzucą "Precz z socjalizmem, głosuj na JKM!" nie przyjmując do siebie, że socjalizmu w Polsce od dobrych 20 lat nie ma. No i avatary, którymi powiewają szumnie na forach. Co z tymi avatarami? Nie, taki człek nie podejmie dyskusji o polityce, gospodarce czy społeczeństwie. On tylko będzie stał z boku i powiewać flagą będzie.

I co z tego, że Korwiniści ładnymi hasłami gospodarczymi rzucają, skoro jednocześnie chcą przepchnąć karę chłosty, zamknąć kobiety w gospodarstwach domowych, czy wprowadzić karę śmierci? Zważcie, że Korwinowi nie uda się wprowadzić tych ładnych hasełek gospodarczych. Ale społeczne... ma możliwość.
17:58, jan.szulc
Link Komentarze (4) »
piątek, 01 października 2010
Ja, Homo Ludens
Homo ludens, czyli człowiek bawiący się, to doskonałe określenie na gracza. Nie tylko komputerowego, dotyczy to każdej dziedziny życia - hazard, łamigłówki, szarady, czy gry zręcznościowe. Homo ludens jednakowoż to człowiek, który się do tego przyzwyczaił i będąc osobą dorosłą, dojrzałą - gra.

Homo ludens gra na komputerze. Jak nie jest przy komputerze, to rozwiązuje sudoku, albo kostkę rubika. Uczy się kręcenia ołówkami w palcach, albo po prostu gra w piłkę. Mimo tego, że jest to zdrowe (rozwija umysł i ciało) i ciekawe (bo bawiąc się, nie zna nudy), jest to stan oficjalnie pogardzany przez społeczeństwo.

Media uwielbiają wieszać psy na rozrywkach Ludensów. Gry komputerowe są wtedy czynnikiem powodującym zło na świecie, tak jak ongiś cykliści. Ludzie poważni (łac. Homo Dignitatis) nie rozumieją zabawy i zwalczają je wszelkimi znanymi sposobami. Dzieciak grający na komputerze jest potencjalnym mordercą z AK-47 w szkole, a dzieciak grający w piłkę nożną - potencjalnym bezrobotnym bez matury. Są więc wrogami postępu i tradycji jednocześnie. I w wiadomościach pomiędzy obrazami z ofiarami ludobójstw w Afryce, zamachów na Bliskim Wschodzie i katastrof w Ameryce, zdjęciami pożarów lasów, zdychających zwierząt na wybrzeżu zatoki meksykańskiej i filmikami z palenia żywcem kurczaków, które być może są chore, dowiadujemy się, jak katastroficzny wpływ ma na wychowanie, pozwalanie dzieciom grania w gry satanistyczne (jaką jest, podobno, Diablo), czy też z nadmiarem przemocy (tu na obrazkach zobaczymy na przykład Counter Strike'a). Nie zdając jednocześnie sobie sprawy z tego, jaki wpływ na owe umysły mogły mieć obrazki, które przed chwilą zaprezentowali na antenie.

Otwieram gazetę. Śmierć, ofiary, katastrofa, wypadek, walka z żywiołem. Jednym tchem przyjmuję informacje o ok. 10 tysiącach ludzi, którzy zginęli przez ostatnie 24 godziny. Czasem mam nawet ich zdjęcia, żeby to sobie łatwiej wyobrazić. I jednocześnie mam przyjąć do uwagi mit, że homo ludens nie rozróżnia prawdy od fikcji... Po co ma rozróżniać, skoro w gazetach pisze się o prawdziwych ofiarach, jednocześnie to ilustrując?

Gram od mniej więcej 5 roku życia. Zaczynałem od takich gier, jak Test Drive, Lode Runner, czy Dig Dug. Powoli przechodziłem przez całą, tworzącą się historię gier komputerowych - gry zarówno straszne (Resident Evil), brutalne (Postal), jak i łagodniejsze. Będąc osobą spokojną, wręcz uznawany za kujona w podstawówce, komputer stosowałem jako narzędzie do odstresowania. No i co? Żyję, nikogo jeszcze nie zabiłem, nie kolekcjonuję broni i nie strzelam do bezdomnych psów z wiatrówki. Jestem normalny, mam pracę, zainteresowania. I dalej gram w gry komputerowe.

A wy, jakie macie odczucia do swojego życia jako homo ludens?
czwartek, 05 sierpnia 2010
Krzyżacy, żołnierze Jedi i Joanna d
Przedwczoraj byłem świadkiem najgorszego przykładu bezradności naszego państwa - oto garstka fanatyków, okupująca od prawie 4 miesięcy teren przed pałacem prezydenckim doprowadziła do tego, że nasze władze pozwoliły im deptać po konstytucji. Według tejże, państwo polskie jest rozdzielne od kościoła katolickiego, dumnie uzurpującego sobie tytuł wyznania w ponad 99% dominującego na terenie naszego państwa. Ta liczba, jakkolwiek wyssana z palca, powoduje, że księża i ich owieczki bardzo często domagają się wielkich ustępstw ze strony administracji - domagają się stawiania swoich symboli religijnych, gdzie tylko popadnie, często stosując Bismarckowską politykę czynów dokonanych - krzyż stoi, więc jak władze próbują go usunąć, to jest atak na symbol.

I tak jest teraz. Samowolka budowlana w najbardziej reprezentacyjnym miejscu w stolicy - przed Pałacem Prezydenckim jest broniona na bieżąco przez mniej więcej 10-osobową bandę fanatyków religijnych, którzy w razie czego, zwołują wszystkich pozostałych fanatyków z Warszawy. Swoich własnych kapłanów obrzucają wyzwiskami, typowymi z ich religii miłości i pokoju - od Żydów, ubeków, komunistów, pachołków Rosjan, czy kto tam jeszcze przyjdzie im do pustych łbów. Przywiązują się do krzyża, śpiewaja religijne czy patriotyczne pieśni (dla nich nie ma różnicy), mają przy sobie symbole narodowe - flagi, godła, czy odznaki, oraz religijne - krzyże, różańce i tak dalej. Wrzaskiem i terrorem wymuszają swoje miejsce, nie zauważając, że na ich liczbę (jakoś 500 osób) przypada półtora miliona warszawiaków, nie mających ochoty na ich cyrki.

Pojechałem tam, żeby się pośmiać. Zamiast tego - byłem przerażony. Oprócz oczywistości - mocherowych emerytów, byli tam też młodzi ludzie, dzierżący owe symbole. Jak można mieć 20 lat i być fanatykiem religijnym w nowoczesnym, ponoć państwie? Jedna baba obok, przyszła nieco za późno, żeby się dopchać do barierek. Zaczęła więc węszyć w tłumie, szukając fotoreporterów, którym później pozowała jak paw, jak taki Traugutt na zboczach Cytadeli, ostatni zbawca narodu. Pod barierką, 5 metrów ode mnie stała grupka, najwyraźniej sąsiadów, którzy przynieśli po krzyżu i raz po raz intonowali pieśni religijne, przerywając je raz na jakiś czas okrzykami "hańba, hańba". Była też młoda, tak na oko 18-19 letnia dziewczyna, która po ogłoszeniu wyniku przeszła się, jak kogut po wybiegu z flagą przed sobą. Wzrok miała wpatrzony w barwy flagi, wyprostowane ręce i minę, jakby broniła niepodległości.

A jakiż to wynik był? Wynik największej porażki, od czasu wyborów w 2005 roku - oto władza, w trosce o zdrowie obywateli, postanowiła zostawić krzyż do czasu postawienia pomnika ku czci ofiar katastrofy. CO KURWA??? Jakiej czci, oni chcą czcić ofiary katastrofy? Tragedii spowodowanej głupotą, oni chcą tą tragedię czcić? A podobno chrześcijaństwo to monoteistyczna religia, wygląda na to, że czcić będą każdą ofiarę.

W przestrachu przed 10 oszołomami i tysiącu kolejnych wszetecznych idiotów popieranych przez najgorsze fundamentalistyczne gówno naszego narodu, zdecydowałem się ustąpić przed ich terrorystycznymi żądaniami i udostępnić przestrzeń reprezentacyjną na znak religijny, łamiąc w ten sposób zasadę rozdziału państwa od kościoła. Prezydent RP

Tak powinna brzmieć odkłamana odpowiedź prezydenta na to, co sie przedwczoraj stało.
wtorek, 06 lipca 2010
Panie i panowie... 4 lipca 2010 roku skończył się w Polsce kaczyzm.
w 2005 roku napisałem na blogu, że wyjeżdżam z kraju, ponieważ katokaczki dorwały się do władzy. Nie wyjechałem, ale też nie uważam, że było super. Wręcz przeciwnie - rząd PiS-LPR-Samoobrona był najgorszą rzeczą, jaka mogła się przydarzyć dla naszego kraju. Był to sojusz partii przestępców niszczących polski majątek przy kamerach wmawiając, że to dla naszego dobra (samoobrona), partii faszystów, którzy nagle mieli uczyć nasze dzieci oraz partii, z której minister spraw zagranicznych nie mówił w żadnym języku obcym, minister sprawiedliwości namawiał do linczu, a minister w kancelarii premiera załatwił w swojej rodzinnej miejscowości stację ekspresów. Ostracyzm, poszukiwanie nieistniejących spisków, podsłuchy, tworzenie afer, roczne namawianie do przyjęcia łapówki przez służby specjalne... To nie było normalne.

A teraz? Teraz możemy odetchnąć z ulgą. Mimo olbrzymiego poparcia Jarka ze strony tych, co chcieli w ten sposób złożyć mu kondolencje... mimo tego, że Jaruś skakał z poglądami do wszystkich od prawa do lewa, mimo że przywdział maskę dobrotliwego, biednego dziadziusia, mimo że PO zobowiązało się nie wieszać żadnych bilboardów i mimo tego, że publiczna telewizja częściej szkalowała Komorowskiego niż chwaliła Kaczyńskiego - Bronek wygrał.

Nie jest to mój idealny kandydat. Jest katolikiem, czyli wspiera największą plagę ludzkości. Jest też myśliwym, czyli mordercą zwierząt dla swojej własnej frajdy... Ale i tak jego osoba mi bardziej pasuje. Co znaczy dla mnie jego prezydentura? Obietnicę spokojnych rządów, pewność, że nikt nie będzie bawił się w zamianę Polski w katolicki Iran. I jednocześnie możliwość sprawdzenia propozycji PO. Mamy przed sobą 2 lata stabilnych rządów partii, która ma wszelkie możliwości do tego, żeby wprowadzić w życie swój program. A potem będziemy mogli sprawdzić, czy im się udało.
19:41, jan.szulc
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15
O autorze